Jak odnieść sukces inwestując w aktywa materialne, z dala od tłumów, mediów i zgiełku.
2N
nuggets of financial self-defence

W sobotę  21.11 odszedł nestor newsletterów finansowych, Richard Russell.

Russell prawie całe swoje dorosłe życie spędził redagując Dow Theory Letters, poczytny newsletter, i rozsyłając go regularnie do tysięcy abonentów na całym świecie co 2-3 tygodnie. Pierwsze wydanie DTL miało miejsce w 1958 i odtąd publikacja ukazywała się nieprzerwanie przez 57 lat. Jest tym samym najdłużej ukazującym się newsletterem finansowym redagowanym przez tego samego autora. Od 1991 elektroniczna wersja DTL pozwoliła Russellowi dzielić się swoimi krótkimi spostrzeżeniami z czytelnikami dziennie.  W ostatnich latach Russell przestrzegał przed przewartościowanymi rynkami equity i doradzał pozycję w złocie fizycznym. Zwracał też uwagę na rosnący totalitaryzm państwa.

Nie o to chodzi aby przewidzieć przyszłość;  chodzi o to aby być na nią przygotowanym

Perykles (c 495 – 429 BC)

Powyższa złota myśl Peryklesa była mottem niedawnego seminarium inwestycyjnego TwoNuggets w tym roku. Jest ona, naszym zdaniem, kwintesencją tego o co chodzi w inwestowaniu, w odróżnieniu od spekulacji.

Czy inwestowanie jest spekulacją? W jakim stopniu spekulacja jest częścią  inwestowania?   Panuje w tej dziedzinie pewne pomieszanie pojęć,  często rozumie się pod tymi pojęciami diametralnie odmienne rzeczy.    Rozróżnienie jednak jest istotne ponieważ jest nieodzownym warunkiem odniesienia sukcesu zarówno w jednym jak  i w drugim.  Wiąże się to z postawą jaką przyjmujemy w odniesieniu do przyszłości. Możliwe są tu dwie różne filozofie podejścia.

Jedną z nich jest podejście inwestora, które nazwać możemy też podejściem Peryklesa.  Inwestor uważa że przyszłości zasadniczo przewidzieć się nie da,  wbrew natrętnej nieraz reklamie promotorów rozmaitych inwestycyjnych produktów które mają "pobić rynek". A skoro przewidzieć się jej nie da to próby podejmowane w tym kierunku będą bezowocne.  Bardziej sensownie jest skupić uwagę na należytej dywersyfikację całego portfela inwestycyjnego tak aby być odpowiednio przygotowanym na każdy wariant obrotu spraw. Tak do rzeczy podejdzie inwestor.

Oznacza to zasadniczo „siedzenie w rynkach” przez dobre i przez złe.  Inwestor nie odgaduje co będzie specjalnie „hot” w przyszłym roku albo czego należy unikać. Byłoby to może pomocne ale skoro przyszłości z należytą dozą pewności przewidzieć  się nie da to sprowadzałoby się to do właśnie do spekulacji.  Kontentuje się zatem zwrotem rynkowym, średnim, takim samym jaki dostępny jest dla wszystkich innych uczestników rynku.  Inwestor zwróci natomiast uwagę na to aby zwrot ten zrealizowany został pewnie, tanio i efektywnie.  Sprowadza się to najczęściej do zajęcia pozycji w szerokich indeksach rynkowych i funduszach zróœnoważonego wzrostu  raczej niż w indywidualnych walorach.

Oznacza to zasadniczo „siedzenie w rynkach” na dobre i na złe. Inwestor nie odgaduje co będzie specjalnie „hot” w przyszłym roku albo czego należy unikać. Byłoby to może pomocne ale skoro przyszłości z należytą dozą pewności przewidzieć  się nie da to sprowadzałoby się to właśnie do spekulacji.  Kontentuje się zatem zwrotem rynkowym, średnim, takim samym jaki dostępny jest dla wszystkich innych uczestników rynku.  Inwestor zwróci natomiast uwagę na to aby zwrot ten zrealizowany został pewnie, tanio i efektywnie.  Sprowadza się to najczęściej do zajęcia pozycji w szerokich indeksach rynkowych i funduszach zrównoważonego wzrostu  raczej niż w indywidualnych walorach.

Podejście to ma swoje zalety.    Uwalnia przede wszystkim inwestora z uciążliwego nieraz obowiązku stałego monitorowania poczynionych inwestycji,   co dla osoby nie będącej profesjonalnym managerem kapitału full time może być poważnym obciążeniem.  Niewielkim kosztem zapewnia też osiągnięcie gwarantowanego wyniku rynkowego  który określić można jako "umiarkowanie dobry";  większość profesjonalnie zarządzanych funduszy i tak nie "bije rynku"  z jakakolwoek konsystencją a są przy tym znacznie droższe.
 

Platyna doznała ostatnio ciosu w związku z ujawnieniem afery Volkswagena. W środę 9.9.15 spadła do poziomu $926/oz, notowanego ostatni raz tuż po szczycie paniki w kryzysie 2008/9. Metal był przez długi czas słaby, wraz z bessą w sektorze surowców. W tym roku, głównie za sprawą  spowalniającej gospodarki chińskiej, platyna spadła o 23%. Poniżej $1000/oz metal wydawał się pewną wartością, z ceną podtrzymywaną przez fakt że jest cennym metalem przemysłowym używanym w katalizatorach spalin, głównie w silnikach diesla. Idzie na to około 40% rocznej produkcji platyny wynoszącej ok. 7 Moz.  Popyt przemysłowy stanowi często rodzaj „podłogi” w cenach surowca o szeregu zastosowań.

Z trwającą bessą w surowcach na boku, perspektywy umiarkowanej poprawy w platynie w przyszłym roku wzmacniał dodatkowo fakt że metal jest w strukturalnym deficycie i że przy obecnych cenach około 2/3 przemysłu platynowego w RPA jedzie na stratach.   To wszystko jednak stanęło po znakiem zapytania wraz z ujawieniem afery Volkswagena,  która cenom platyny na pewno nie pomoże,  a to co widzimy może być jedynie uwerturą do dalszych  kłopotów.


Ocena, perspektywy i konsekwencje inwestycyjne

 

Dalsza część dostępna  tylko dla abonentów
TwoNuggets Newsletter

Nasz ulubiony autor i komentator, David Stockman, znowu celnie punktuje ostatnie zebranie FED-u na którym po raz kolejny nie zrobili przynajmniej symbolicznego kroku ku normalizacji stop procentowych:

 

Ironically the gong was Janet Yellen’s incoherent babbling at the post-meeting press conference. Over and over she said how everything is well in the US after 80 months of ZIRP, and that the consumer and labor markets are nearing the pink of health. Nevertheless, she and her posse had elected to keep banging the Emergency Button, anyway, just in case something falters in Shanghai, Timbuktu or some other unspecified precinct of planet Earth. Whether the inevitable thundering collapse of the latest and greatest of all central bank bubbles has now commenced will be known soon enough.


Doprawdy, nie można do tego nic dorzucić. Ach, ten styl Stockmana chętnie czytalibyśmy dla samej przyjemności, nawet gdyby prawił regularne androny. Ale to że ma rację wzmacnia jedynie jego przekaz.  Nie ma co ukrywać że Stockman ma również rację jeśli chodzi o przepowiednie kapitulacji FED-u który nigdy nie podniesie stóp. Nie za naszego życia anyway, a przynajmniej nie za życia dochodzącego do ściany systemu.

Na następne zebranie FOMC w październiku nie przewidziano konferencji prasowej co wskazuje na to że żadnej przełomowej rzeczy na nim nie ogłoszą. A potem okaże się to co podejrzewamy – że gospodarka USA – ostatni żołnierz trzymający się jeszcze na nogach – nie była wbrew twierdzeniom Yellen na skraju pasa startowego aby się wreszcie wzbić w powietrze. Była na kraju przepaści, ergo nowej recesji, w którą wjechała na pełnej szybkości bez ręcznego hamulca pozytywnych stóp procentowych odpuszczaniem z których można by ewentualnie zastymulować gospodarkę.

O zbliżającej się recesji świadczą m.in. spadająca sprzedaż i jednocześnie rosnące zapasy:
 

Sprzedaż może się wahać, reagując na rozmaite czynniki ekonomiczne. Stały wzrost zapasów jest dużo bardziej niepokojący, wskazując że kompanie mają trudności w zbycie swoich towarów. Następnym krokiem jest przymknięcie produkcji, ergo recesja. A jeszcze następnym redukcja personelu, zwiększające się bezrobocie, i inne typowe pozycje recesyjnego menu.

Podwyżki stóp więc w grudniu też nie będzie, ani w tym ani w przyszłym. Zamiast nich Yellen zacznie się martwić niespodziewanymi wydarzeniami tu i ówdzie, słabością  tu i tam, co wymaga nie wyższych ale niższych stóp. A że stopy są już zero od lat FED zacznie być może kombinować ze stopami „negatywnymi”,  kolejnym QE czy jeszcze innymi środkami ekonomicznego terroru wobec klasy średniej.

Stockman tak to przewiduje:

So the next opportunity is the December meeting, and then the rubber will most surely meet the road. That is, Yellen’s incoherent babble of last Thursday will sound crystal clear compared to whatever tortured explanation she attempts to muster when explaining that the Fed has deferred the rate hike once again.

Why? Because by year-end the “incoming data” will have exhibited, inter alia, “unexpected weakness”, global deflation will not yet have abated, rekindling of inflation will have proved unexpectedly illusive and China will have been arresting enemies of the state, not the collapse of its economy.

Amen, brother.
 

 

Dalsza część dostępna  tylko dla abonentów
TwoNuggets Newsletter

Decyzja banku narodowego Chin z 11.08 o redukcji stopy referencyjnej („reference rate”) o 1.86% spowodowała lawinę  komentarzy  w mediach. Przeważa ton zaskoczenia „wielką dewaluacją”, choć nie brakuje katastrofistów wieszczących wojnę  walutową Chin z Ameryką czyli  wiążących tę zmianę z chińską  akumulacją złota. Fanatycy teorii spiskowych widzą nawet link do przypadkowej eksplozji chemikaliów w mieście Tianjin.

Uciekanie się do teorii spiskowych i epatowanie końcem świata na skutek wyzwolonej przez Chiny globalnej fali deflacyjnej nie jest jednak konieczne. Prostym wytłumaczeniem decyzji chińskiej jest po prostu przygotowanie do poszerzenia zakresu handlowego RMB do USD z obecnych 2% do 3%. Plany w tym kierunku oznajmiła w lipcu br. chińska rada państwa. Byłoby to kolejne takie poszerzenie. Poprzednio zakres handlowy RMB do dolara poszerzony został z 1% do 2% w zeszłym roku.

Renminbi pozostaje więc zapegowane do dolara wokół nieco zmodyfikowanej stopy referencyjnej a PBoC stopniowo poszerza widełki w jakich utrzymuje kurs swojej waluty. Jeśli wydrukuje więcej juana (inna nazwa chińskiej waluty) i kupi za to USD kurs RMB spadnie. Jeśli zużyje posiadane rezerwy USD na skup RMB to kurs waluty wzrośnie.

PBoC zmodyfikował po prostu mechanizm ustalania kursu średniego („mid point”), od którego kurs RMB może zmienić się o 2% w górę lub w dół. Dopuszczalne jest również  pewne przekroczenie zakresu ustalonych widełek. Na decyzję chińskiego banku narodowego rynki zareagowały przesadnie  a zachodnie MSM  nazwały to od razu  „największym spadkiem wartości RMB od 1994”.  Tak może w istocie być ale o stałej aprecjacji renminbi do innych walut,  w tym o blisko 30% do euro w ostatnich pięciu latach, wspominały jakoś niewiele. Nikt też w zachodnich MSM nie nazwie masowego osłabiania jena przez Japończyków tym czym w istocie jest - krzyczącym aktem protekcjonizmu dużo bardziej zasługującym na miano „wojny walutowej”.

 

Ruch chiński nie powinien być dla nikogo zaskoczeniem. Ani też zaskoczeniem nie powinno być dalsze stopniowe zwiększanie widełek, z których kolejne przewidywać można po ogłoszeniu podwyżki stóp procentowych przez FED.  Wrześniowa akcja FEDu w tym kierunku w świetle ruchu PBoC wydaje się jednak mniej prawdopodobna.  Stopniowo rozszerzane widełki zakresu handlowego RMB w końcu znikną. Kończąc lata pegu do dolara waluta chińska osiągnie docelowo free float, jak przystało na walutę składową  SDR.

Są to wszystko rzeczy raczej oczywiste choć szczegółów oczywiście jeszcze nie znamy. Chiny i USA są konkurentami ale obie strony mają też wspólny interes w miarę harmonijnym przejściu do multilateralnego systemu opartego na SDR. Dla Ameryki utrata hegemonii USD może nie być najłatwiejszą pigułką do przełknięcia, co tłumaczy ociąganie się  kongresu w zatwierdzeniu uzgodnionych już dawno temu reform w IMF. Tym niemniej wielkiego wyboru nie ma a stopniowa utrata statusu „waluty rezerwowej” przez dolara, i jego spodziewana deprecjacja z czasem, mogą dla Ameryki okazać się długoterminowym bonusem.

Owszem, decyzja Chin w obecnym, czułym okresie włączania renminbi w skład SDR może być formą subtelnej  presji na USA. Dalsza deprecjacja RMB zwiększyłaby  chińskie eksporty i pogłębiłaby  amerykański deficyt handlowy.  Chiny dają do zrozumienia że posiadają  i kija i marchewkę.  Wątpliwe jest jednak aby w obecnym okresie chciały antagonizować kongres w którym lobby anty chińskie jest silne.  Chodzi raczej o ostrzeżenie przed amerykańską taktyką dalszego opóźniania akcesu RMB do SDR.


Implikacje dla inwestora globalnego

 

Dalsza część dostępna  tylko dla abonentów
TwoNuggets Newsletter

Logowanie

Metale szlachetne

Złoto spot, $/oz
[Most Recent Quotes from www.kitco.com] Srebro spot, $/oz
[Most Recent Quotes from www.kitco.com] Platyna spot, $/oz
[Most Recent Quotes from www.kitco.com] Pallad spot, $/oz
[Most Recent Quotes from www.kitco.com] Indeks akcji złota HUI
[chwilowe problemy w podawaniu indeksu HUI]

Abonament 2N

Aby nabyć / przedłużyć kliknij tu:

Subskrypcja NEWSLETTER-a plus dostęp do sekcji prywatnej witryny.  (abonenci: login wymagany po zniżkę) 

plus: BONUS1  


złoto ze zniżką!

plus: BONUS2


gratis z abonamentem!

plus: BONUS3


gratis z abonamentem!