Nieruchomości tanieją na potęgę. Gdzie? Głównie tam gdzie ekscesy orgii łatwego kredytu w szczycie hossy kilka lat temu wyniosły je na wyżyny nigdy wcześniej nie oglądane. Jak na przykład u wuja Sama. Co więcej, trwające przeciętnie po kilka lat bessy w nieruchomościach nie kończą się na ogół dynamicznym początkiem nowej hossy, jak to czasem bywa w akcjach. Mają raczej tendencję powolnie się nasycać i długo się zastanawiać kiedy wznowić marsz w górę. Rzeczy w nieruchomościach zmieniają się powoli.
Historycznie średni dom w USA kosztował równowartość 200 uncji złota – sześć kilowych sztabek, każda wielkości dwóch złożonych razem tabliczek czekolady.
.gif)
Czasem było tego nawet mniej, jak w okresie Wielkiej Depresji lat trzydziestych ub.wieku kiedy dom można było dostać za jedynie 100 uncji złota. Czasem było tego nieco więcej. Jak załączony grafik jednak pokazuje, nic nie dorówna jednak przegięciom w szczycie ostatniej hossy kiedy to na przeciętny dom trzeba było wyłożyć aż 800 uncji złota.
To że w swoim czasie hossa powróci do nieruchomości nie ulega najmniejszej wątpliwości. Można jednak wątpić czy nawet nasze dzieci dożyją kiedykolwiek powtórki hossy w skali jaka miała miejsce w I-ej dekadzie XXI wieku. Mieliśmy do czynienia po prostu z nieracjonalnym szaleństwem tłumu, manią porównywalną z tulipanami czy South Sea company bubble.
Póki co w ciągu czterech lat od swojego szczytu nieruchomości w USA liczone w złocie spadły o plus minus połowę, zbliżając się w okolice swojej historycznej średniej ceny (w złocie). Żadne wahadło na tym świecie wychylone ekstremalnie w jedną stronę nie zwykło się jednak zatrzymywać się akurat w środku. Spodziewamy się przeto że i to wahnąć się może zdrowo także w drugą stronę. Vide – amerykańskie nieruchomości mogą w złocie śmiało stanieć jeszcze o połowę przez następne cztery czy pięć lat.
A jak rzecz przedstawia się w Polsce? Przeciętna cena metra kwadratowego mieszkania oscyluje w okolicach 4000 zł (luty 2010), jest więc z grubsza w rejonie ceny jednej uncji złota. Przeciętne 70m2 mieszkanie to zatem 70 krugerrandów. Przypuszczamy że i ono, mierzone w złocie, ma szansę stanieć o połowę zanim wahadło powróci do stanu równowagi.
Jest w porówywaniu domów i złota pewna logika wywodząca się stąd że replika obu rzeczy wymaga znacznych nakładów kapitału. Obu dóbr nie sposób wytworzyć w krótkim czasie z powietrza, w odróżnieniu od zadrukowanych papierków których produkcja nie wymaga prawie żadnych kosztów a które w dowolnych ilościach produkowane są przez rządy.
(modyfikacja, 30.07.2010)
Historycznie średni dom w USA kosztował równowartość 200 uncji złota – sześć kilowych sztabek, każda wielkości dwóch złożonych razem tabliczek czekolady.
.gif)
Czasem było tego nawet mniej, jak w okresie Wielkiej Depresji lat trzydziestych ub.wieku kiedy dom można było dostać za jedynie 100 uncji złota. Czasem było tego nieco więcej. Jak załączony grafik jednak pokazuje, nic nie dorówna jednak przegięciom w szczycie ostatniej hossy kiedy to na przeciętny dom trzeba było wyłożyć aż 800 uncji złota.
To że w swoim czasie hossa powróci do nieruchomości nie ulega najmniejszej wątpliwości. Można jednak wątpić czy nawet nasze dzieci dożyją kiedykolwiek powtórki hossy w skali jaka miała miejsce w I-ej dekadzie XXI wieku. Mieliśmy do czynienia po prostu z nieracjonalnym szaleństwem tłumu, manią porównywalną z tulipanami czy South Sea company bubble.
Póki co w ciągu czterech lat od swojego szczytu nieruchomości w USA liczone w złocie spadły o plus minus połowę, zbliżając się w okolice swojej historycznej średniej ceny (w złocie). Żadne wahadło na tym świecie wychylone ekstremalnie w jedną stronę nie zwykło się jednak zatrzymywać się akurat w środku. Spodziewamy się przeto że i to wahnąć się może zdrowo także w drugą stronę. Vide – amerykańskie nieruchomości mogą w złocie śmiało stanieć jeszcze o połowę przez następne cztery czy pięć lat.
A jak rzecz przedstawia się w Polsce? Przeciętna cena metra kwadratowego mieszkania oscyluje w okolicach 4000 zł (luty 2010), jest więc z grubsza w rejonie ceny jednej uncji złota. Przeciętne 70m2 mieszkanie to zatem 70 krugerrandów. Przypuszczamy że i ono, mierzone w złocie, ma szansę stanieć o połowę zanim wahadło powróci do stanu równowagi.
Jest w porówywaniu domów i złota pewna logika wywodząca się stąd że replika obu rzeczy wymaga znacznych nakładów kapitału. Obu dóbr nie sposób wytworzyć w krótkim czasie z powietrza, w odróżnieniu od zadrukowanych papierków których produkcja nie wymaga prawie żadnych kosztów a które w dowolnych ilościach produkowane są przez rządy.
(modyfikacja, 30.07.2010)